Facebookowi moralizatorzy

Scroll this

W zwierzęcym folwarku serwisów społecznościowych, można znaleźć chyba wszystkie możliwe odmiany spontanicznego  kretynizmu: totalnie tępe sraki z ich wynurzeniami na temat życia, elektorat PiSu z autorską poezją katyńską, ludzi publikujących zdjęcia rozdziabanego arbuza na podłodze w łazience, januszy, którzy czują się w potrzebie podać szczegółowy skład każdego spożywanego posiłku, a nawet skurwysynów grających w jakieś FarmVille, którzy nie pojmują aluzji o odrzuceniu 244 kolejnych „giftów”. Wszyscy oni są jednak pociesznymi, niegroźnymi karaluchami. Problem stanowią facebookowi moralizatorzy. 

W swojej wspaniałości, na przestrzeni ostatnich kilku lat facebook wzbogacił się o dwie dobre opcje. Pierwszą z nich jest możliwość dość precyzyjnego ukrycia własnej tablicy z postami, dzięki czemu można łatwo odpędzić się od znajomych z podstawówki, hejterów Juventusowi i Barcelonie, wszystkich przełożonych znajdujących się wyżej w korporacyjnej drabinie i – przede wszystkim – wujków, cioć, dziadków, RODZICÓW, którzy niczym sępy czują się w potrzebie skomentować każdy twój przypadkiem publiczny status.

Tu się wam przyznamy, że arbuz to akurat nasza sprawka, zresztą i tak znając naszą redakcyjną sympatię do tego rodzaju melona, szybko byście się domyślili!

Drugą fantastyczną, chyba nawet jeszcze lepszą opcją jest możliwość filtrowania postów publikowanych przez naszych znajomych. Wiecie jak jest – fajnie mieć ich pod ręką, głupio udawać, że się nie znacie, robiliście naprawdę dobre gówno w gimnazjum na matematyce. Z drugiej strony ilość ichniej publicystyki, którą możemy przyswoić na przestrzeni miesiąca, jest tylko niewiele wyższa niż liczba przyswajalnych wersów publikowanych przez naszego pupila, Krzysztofa Feusette, na łamach Uważam Rze.

Czternasty raz w miesiącu wkleja zdjęcia kanapek z serem, które zrobiła sobie na kolację? Ukryj. Znowu nikt go nie kocha, nawet przez listonosza czuję się zdradzony o świcie? Ukryj. Ma perwersyjną potrzebę informowania wszystkich o precyzyjnym przebiegu menstruacji? UKRYJ. Rozwiązał kolejną ankietę z cyklu „co jest po wtorku?”? Ukryj.  Poświęca 8h godzin dziennie na opierdalanie farmy w jakiejś grze dla pedofilów i jeszcze się tym chwali? Nie no, tego to od razu wypierdalamy. Są jakieś granice.

Ulubiony fanpage rekrutuje prowadzących na wieczorowej europeistyce? Ukryj

Chodzi o to, że w całym swoim geniuszu, Facebook jest naprawdę prosty w obsłudze, możemy się z niego skasować, nie czytać, ukrywać brednie, usuwać znajomych piszących brednie, zaklejać monitor nieprzezroczystą taśmą, zamykać kurwa oczy co trzy przewinięcia myszki i do wszystkiego tego mamy pełne prawo. Problemem są facebookowi moralizatorzy, którzy z bliżej niewyjaśnionego powodu czują się w potrzebie dyktować innym, co mają pisać na swoich profilach.

Pierdolone samozwańcze Marki Zuckerbergi, tylko nie-rude, nie-semickie, no i nie-bogate albo jak ten pies biegają od profilu do profilu, albo zaczynają we własnym zakresie uprawiać publicystykę „jak możesz się chwalić, że dostałaś piątkę?!”, „nie pisz o piłce, to nie serwis sportowy!”, „i po chuj wrzucasz te zdjęcia z wakacji? na google jest dostatecznie dużo zdjęć z Egiptu!”.  Oczywiście wszystkiemu temu sprzyja jakże zabawna otoczka przeświadczenia o racji i celności swoich spostrzeżeń, być może nawet rozpaczliwa nadzieja, że ktoś z boku popatrzy i pomyśli „rany, robi szyderę w stylu Jak Żyć!„.

Ponieważ poprzednią notkę przeczytało jakieś 300 000 osób, postanowiliśmy powrócić do idei „sex sells”. Niestety negatywnie odbija się to na ilości komentarzy. Ponoć czytelnicy „nie mają już ani głowy, ani rąk”, by wtrącać swoje trzy grosze.

No nie, nie, nie, niestety, tak to nie działa. Odrzucają nas ci socjologowie Facebooka (my czasem możemy się pobawić, mamy 5000 fanów, to nie wzięło się bez powodu), którzy 3/4 swojej społecznościowej aktywności poświęcają na krytykowanie tego, jaki serwis jest głupi, a jeszcze nie zdali sobie sprawy, że jest to naturalna konsekwencja kumania się z idiotami.

Katecheza #101: Jeśli zaś o moralizatorów chodzi, to jest to chyba najinteligentniejszy gatunek psów pod słońcem, nie dość, że potrafią korzystać z komputera, to jeszcze są na tyle bezczelni, by dyktować innym, co mają pisać na swoich profilach.

12 Comments

  1. Tu (u-nasz-w-swirowku.blog.onet.pl). Żeli chodzi o facebooka, to ja od samego początku przyjąłem taktykę, że nie zaznajamiam sie z nieznajomymi. I byłbym wytrwał przy tej mojej idei, gdyby nie to, że mi sie przetarł kabel od netu. Więc postanowiłem odpoczać od komputera i spokojnie czekałem na mojego kolegę, który a nuż to wymyśłał nowych zatudnień chmarę, żeby do mnie nie przyjść. A gdy już wszedłem na swoją stronę, okazało się, że ktoś (teraz nawet wiem która to cipa) włamała sie na moje konto i nie dość, ze naściagała mi nowych znajomych, kilku wypierdoliła, to jeszcze zmieniła mi układ strony na tą kurewską cipę czasu, której nie można się pozbyć.Wśród tych nowych znajomych znalazł się koleś, który całymi dniami nic nie robił tylkol wrzucał jakies pierdolone kawałki jakiegoś dub stepu, czy chuj tam wie czego, bo nie wysłuchałęm tego ani kawałka a, kiedy się to powtórzyło wyjebałem go na zbity pysk. Tak, że teraz mam 62 znajomych, ale Artemida Poleski (ta moja była konkubina), to dopiero narobiła – najpierw broniła się przed znajomymi, a w końcu uległa i zassała wwszystkich 120 chętnych, ale założyła sobie nowe konto gdzie ma 9 znajomych. Ale jak sie tak głębiej zastanowić to fb to jest niezły wynalazek to nawet niedawno wciągnęło mnie do VKontaktie (rosyjska odmiana facebooka)- ale tam się nie udzielam tak jak na tablicy K.Sipowicza.
    Pozdrawiam Mirek

  2. Niektórzy zwieszają głowy z myślą: o nie! faktycznie, jak mogłem/mogłam napisać coś tak kompletnie pozbawionego sensu! Jestem tępym idiotą, chyba nie dla mnie jest coś tak genialnego jak facebook.

    A moralizatorzy się cieszą.

  3. Mnie tam się layout podoba, ale dla odmiany wstawilibyście jakieś piękne męskie klaty do którejś z notek, bo o dziwo czytają Was też ładne dziewczyny 😉

  4. najbardziej lubimy pseudointeligentne posty na temat sztuczności dzisiejszych nastolatek, pisane z resztą przez takie własnie nastolatki. +szydercy z mojego rocznika, którzy chyba próbują w jakiś dziwny nieśmieszny sposób podbudować swoją samoocenę(?) siedząc w wakacje na forum roku i pociskając ludziom. Fajnie jest.

Submit a comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

%d bloggers like this: