Türkiye’de hayatta nasıl?

Scroll this


Trudno napisać coś ciekawego o kraju, w którym nie ma w sprzedaży Cherry Coke. Ponieważ jednak szeryfów w turystyce jest tylko dwóch i wbrew pogłoskom żaden z nas nie nazywa się Cejrowski, w imię dziennikarskiej rzetelności nauczymy was jak przeżyć w Turcji.

1. Zabierz ze sobą Cherry Coke

Oczywista oczywistość jak mawiał pewien przygłup, którego teraz siedem milionów przygłupów widziałoby w roli premiera całkiem poważnego kraju.

2. Zabierz ze sobą kebab

Być może trudno w to uwierzyć, ale Turcja – ojczyzna kebabu – serwuje bardziej ohydny kebab niż bezdomni podają na Dworcu Centralnym. Ba, między nimi jest taka przepaść jak między Gosią Andrzejewicz, a Madonną. Jakiś niedojebany naleśnik z plasterkiem sałaty to zdecydowanie za mało by zaspokoić studenckie gusta, gdzie kebab w menu pełni mniej więcej taką samą funkcję jak babciny rosół w niedzielę. Już nawet nie chcemy wspominać o tym jak przez godzinę Kamil musiał uczyć brudnego bucefała jak prawidłowo rozpalać fajkę wodną.

Turecka kuchnia jest ogólnie paskudna, nie potrafią przyrządzać swoich narodowych potraw, nie potrafią odtwarzać potraw zachodnich, a lokalne macdonaldy były w stanie spierdolić nawet cheeseburgera.

Już nawet nie pytaliśmy jak psubraty grają w szachy
Już nawet nie pytaliśmy jak psubraty grają w szachy

3. Zabierz ze sobą wódkę

W strefie bezcłowej pierdol wszelkie limity i ładuj po litrze wódki do każdej możliwej nogawki i rękawa. Polską wódkę (choćby nazywała się Finlandia) docenisz na miejscu, gdzie alkohol jest horrendalnie drogi, ma tylko 37%, a w open barze leją podrabianą wódę trzykrotnie rozrabianą ze spritem. Na wieść o podrabianej wódzie w hotelu swoim autorytetem zaimponował nam ojciec jednego z kolegów, który w krótkim SMS-ie pouczył nas jak żyć lepiej:

„pijcie gin”

Pomogło na dwa dni, ale potem i gin zaczęli rozrabiać!

4a. Zabierz ze sobą koleżanki

Tureckie dupy to najbrzydszy folklor jaki kiedykolwiek widzieliśmy na oczy, choć fakt faktem, że w tej kwestii trochę rozpieściła nas Ukraina. Turcję odwiedzają przede wszystkim Holendrzy i Anglicy, w związku z czym również patent z seksturystyką (na który tak bardzo się nastawialiśmy) w ramach UE staje się wątpliwy. Do koleżanek oczywiście się nie dobieramy (więcej na ten temat pisaliśmy w katechezie #23, wyjaśniliśmy też czemu koleżankom zawsze trzeba mówić, że dla nas są 10/10 i (uch!) gdyby tylko nas chciały to tu i teraz!), ale i tak warto je wykorzystywać, na przykład podczas negocjacji w sklepach. Nam udało się przehandlować koleżankę za oryginalną koszulkę Manchesteru United od jakiegoś Brytola, a także całkiem niezły diskant w sklepie z pamiątkami.

Zagadka (prawidłowa odpowiedź poniżej): Które koleżanki sprzedawały się najlepiej? Blondynki, brunetki czy rude?

Odp.: Te, które miały największe cycki. (jeśli odpowiedziałaś/eś prawidłowo, to cieszymy się, że niemal trzyletnia edukacja nie poszła na marne)

4b. Zabierz ze sobą Piotrka

Choć Turcy bardzo się starają to ukryć, to mimo wszystko są tylko arabami z całym tym swoim zwierzęcym darciem ryja pięć razy dziennie, a przede wszystkim wciskaniem całego gówna jakie wynieśli na stragany ze swojego zwierzęcego domu i krzyczeniem „heloł maj frend”. Jako, że we wzajemnych relacjach arabsko-jakżyciowych możemy się pochwalić co najwyżej doprowadzeniem do perfekcji rozumienia słowa „wypierdalaj” przez kurdyjską mniejszość turecką, pozwolimy podeprzeć się przykładem naszego kolegi, Piotra, który z iście semicką smykałką zaadaptował się w negocjacyjnych realiach Turcji i to do tego stopnia, że wszelkie towary nabywał nie tylko po cenie rynkowej, ale wręcz sprzedawcy dopłacali mu, by zechciał je ze sobą zabrać.

Nawet nie chcemy sobie wyobrażać jak Turcja negocjowała układ stowarzyszeniowy („Noł noł maj frends, hewing fan łyd gołts izynt zoofilia, goł, goł, liw rajt nał?)

Nie rozumiemy tego fenomenu, ale jeśli w okolicach Łazienkowskiej spotkacie jakiegoś opalonego Polaka, który próbuje wcisnąć wam jakieś tureckie porcelanowe gówno na ścianę, to istnieje duże ryzyko, że to właśnie nasz kolega pozbywa się nadmiaru podarowanych mu pamiątek. Jeśli dodatkowo będzie agresywny, będzie machał rękami i z furią w oczach krzyczał „GO! GO!” to bankowo poznaliście właśnie naszego człowieka.

5. Zabierz ze sobą przewodnik turystyczny

I oglądają go gnijąc bite dwa tygodnie na hotelowym basenie, no bo przecież „all in”! Zresztą jest to całkiem dobre rozwiązanie, ponieważ w Turcji wyjątkowo kiepsko jeśli chodzi o zwiedzanie. Jak jakieś zabytki od biedy znajdą się na zasyfionych ulicach z kierowcami bardziej nagrzanymi intelektualnie nawet od polityków PiSu, to przeważnie są to styropianowe podróby, ponieważ Turcy są takimi frajerami, że wszystkie swoje narodowe skarby pozwolili w odpowiednim czasie zajebać Anglikom.

Jedyny turecki zabytek, który zainteresował nas swoją historią

6. Zabierz ze sobą muzykę. Jakąkolwiek.

Hotel wynajmuje dwóch didżejów i przewodzącemu im animatora (czyli lokalny głupek, który musi zagadywać do każdego), a następnie płaci im połowę swojego przychodu z każdego turnusu by ci przez jebane dwa tygodnie dzień w dzień na przemian puszczali dwie piosenki – Ameno i Hallelujah. Allahu Boże błogosław smartfony i wifi.

7. Nie bierz ubrań, po co?

Wakacje w Turcji to fenomen społeczno-ekonomiczny. Kiedy na Okęciu wsiadaliśmy do samolotu większość pasażerów ubrana była w porozciągane swetry, kiedy jednak dwa tygodnie później wracaliśmy do Polski dookoła nas roztaczał się las marek takich jak Hugo Boss, Burberry i Prada. Las, który dałby radę wpędzić w osłupienie samego Pezeta.

Od podróbkowej kumulacji w samolocie odciągnęły nas chwilę grozy, gdy jakieś 150 metrów nad ziemią przy lądowaniu do naszej koleżanki zadzwonił telefon. Nie chcemy nawet wiedzieć jak trudny był manewr lądowania, gdy w słuchawkach słyszeli jedynie

– Ano właśnie lądujemy, tak, tak, tak, a mam taką śliczną różową bluzeczkę, tak, tak, nie, nie rób mi kolacji, yhym, no co ty? poważnie? no co ty? w Kazimierzu? no co ty? opowiadaj wszystko, ze szczegółami, mhm, no co ty? mhm, no co ty? naprawdę? rany, jak się cieszę, yhm, yhm, no co ty? (….) a nie zgadniesz kto siedzi fotel przede mną, Kuuuuba i Kaaaazik z Jak Żyyyy-yyy-yyyć, tylko jacyś tacy przerażeni i przytulają się do obcych ludzi w samolocie

Katecheza #568: Obiecaliśmy, że to napiszemy, a nie mamy gdzie tego wcisnąć, w każdym razie zgadzamy się z wujkiem Kleszczem, że Olga to nie jest taka totalnie tępa sraka

12 Comments

  1. coż panowie chyba jadąc do kurortu nie spodziewaliście się zastać tam obrazu kraju jakim on jest naprawdę? Wiadomo że syf i rozcieńczany alko, bo to biali i bogaci przyjechali to trzeba ich doić. I wyjście z hotelu do miasteczka też nie zmienia sprawy, całe to wybrzeże tureckie gdzie przyjeżdają turyści ma nastawienie tego typu i nie dziwne że nawet na żarciu Was rąbali. Zapewniam że w innych rejonach, gdzie biały człowiek jest rzadkością, wszystkie w/w zarzuty nie działają, z jedzeniem i alkoholem na czele.
    to są moje wnioski po wielomiesięcznym pobycie w turcji, w aturystycznym wielkim mieście. A po wizycie w miasteczku kurortowym miałem podobne wrażenia co Wy. Mam nadzieję że naprostowałem, pozdrawiam.

  2. Byłem w Turcji w ostatnim tygodniu wakacji i nie zgodzę się z tym że wódę zawsze rozcieńczają. Trafiłem na taki gdzie można było się napić 60 procentowego alkoholu, wóda miała całkiem konkretna moc i żarcie nie było paskudne.
    Inna sprawa że powinien mieć co najmniej jedną gwiazdkę mniej bo ostatni remont w pokoju chyba 10 latem i na pewno nie było to prawdziwe 5* z ultra olem wg europejskich standardów ale było znośnie. 5 dni (z imprezami) w Sopocie kosztowało mnie tyle co w Turcji tydzień (poza głównym sezonem)
    Turcja z pewnością jest lepsza od Tunezji ale nie jest to Bali.
    Dobra alternatywa dla polskiego morza, ceny zbliżone.

  3. Tu (u-nasz-w-swirowku.blog.onet.pl) Byłem w tamtych stronach, a dokładniej w Atenach. Tylko byłem tam w ’89 i zapierdol miałem taki, że nawet na Akropol nie wszedłem, choć w soboty i niedziele sprzedawałem Kwiatki Lotosu na ul. Areosa u stóp Akropolu. Pamiętam z tamtych lat jak zniesmaczył mnie pobyt w Greckim porno kinie skąd wyszedłem gdzieś tak z poczatku seansu, kiedy laska zabierałą sie do obciagniecia ptaka psu. Tak mnie to zniesmaczyło, że obaliłem flache ouzo sam na swoim balkonie, gdzie spędzałem noce po robociarskiej szychcie na budowie. Bo wtedy Grecja była cała w budowie – a teraz cała się wali. I nie rozumiem dlaczego, przeciez po robotniczej fali polskiej przyszłą jeszcze tańsza fala albańska…Nie mogę tego rozkminić jak oni to przeinwestowali.
    Pozdrawiam Mirek

  4. Panowie Kocham Wasz styl nie Kurwa „lofciam „;/ jak wyżej bo to żenua ale KOCHAM jak brata 😉 choć gejem nie jestem … Kurwa sami wiecie jak 😉

    Zapraszam na panficek.wordpress.com

  5. Ja myślałem, ze w tej Warszawie to wszyscy bogaci są, a was na wakacje nad polskim morzem nie stać… Jak chcecie to wam w przyszłym roku postawie pole namiotowe w Dąbkach. Nie będziecie mi tu siary robic po Turcjach i innych chujach. 
    Ps Przyznajcie się, też se złote rolexy po 10 euro sztuka kupiliscie 😉

  6. Turcy to nie Arabowie;) Ale rozumiem klimat, jak wróciłam z Tunezji, to z rozpędu napisałam książkę. Pozdrawiam.

Submit a comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

%d bloggers like this: